Przed chwilą zatrzymała nas policja. Radiowóz cicho jechał za
nami, włączył wszystkie światła jakie miał. Okazuje się, że na małym odcinku
drogi w tym miasteczku było ograniczenie nie do 65 mph jak zwykle, ale do
35. My jechaliśmy 46. Wszyscy zdążyliśmy się dobrze zestresować zanim state
trooper do nas podszedł. Pogadaliśmy chwilkę i ku naszemu zdziwieniu i radości
okazało się, że nie tylko pan nie wypisał nam mandatu, ale jeszcze pokazał,
gdzie możemy zobaczyć farmę bizonów. Poza tym dostaliśmy od niego wizytówkę (ot
w razie czego, żebyśmy do niego dzwonili, gdyby coś nam się stało) i
ostrzeżenie przed przebiegającymi przez drogę zwierzętami. Na koniec pan życzył
nam miłej podróży.
Że co?! W Polsce najpierw nie zrozumiałabym jak policjant się
nazywa, bo mówiłby tak szybko i niewyraźnie. Potem dostałabym mandat i x
punktów karnych, a na koniec pouczenie, żebym nie dyskutowała z władzą.
Alternatywnie próbowalibyśmy się „dogadać”, co kosztowałoby mnie kilka setek i
moralniaka. Wizytówkę? Miłego dnia? Piszę tę notkę i wciąż jestem pod
wrażeniem, że tak można. Że wcale nie trzeba trzymać całego narodu w za mordę,
żeby był porządek.
To już któryś raz, kiedy doświadczamy takiej uprzejmości.
Zatrzymujemy się na środku drogi, gdzieś w lesie, bo patrzymy na mapę. Zatrzymuje
się jakiś pickup, opuszcza się szybka i obcy człowiek podpowiada nam jak
dojechać, tam gdzie chcemy. Pytamy się strażników o to co warto zwiedzić a oni
z cierpliwością godną podziwu tłumaczą nam tak jakbyśmy byli pierwszymi ludźmi,
z którymi rozmawiają o swoim parku.
Jest mi strasznie przykro i głupio, że takie zachowanie nie
jest dla mnie oczywiste i naturalne. Tak bardzo nie chciałabym nie dziwić się
temu i nie porównywać tego z niektórymi moimi doświadczeniami z Polski.
Zmieniamy Polskę! Ja zaczynam od siebie.
Dokladnie o tym samym rozmawialam niedawno z kolezanka z Indii - probowalysmy wytlumaczyc naszym amerykanskim kolegom, ze w naszych rodzinnych krajach policjanta kazdy stara sie raczej unikac. Oni nie bardzo mogli zrozumiec dlaczego.
OdpowiedzUsuńTo jak zmieniamy Polskę?
OdpowiedzUsuń