czwartek, 21 marca 2013
Odnogi czasu
"Czy czytelnik słyszał coś o równoległych pasmach czasu w czasie dwutorowym? Tak, istnieją takie boczne odnogi czasu, trochę nielegalne co prawda i problematyczne, ale gdy się wiezie taką kontrabandę jak my, takie nadliczbowe zdarzenie nie do zaszeregowania – nie można być zanadto wybrednym. Spróbujmy tedy odgałęzić w którymś punkcie historii taką boczną odnogę, ślepy tor, ażeby zepchnąć nań te nielegalne dzieje. Tylko bez obawy. Stanie się to niepostrzeżenie, czytelnik nie dozna żadnego wstrząsu. Kto wie – może, gdy o tym mówimy, już nieczysta manipulacja jest poza nami i jedziemy już ślepym torem."
Bruno Schulz "Genialna epoka"
Tak mi się przypomniał ten cytat wczoraj podczas pisania maila. Czasem mam wrażenie, że zostaję w takich odnogach czasowych. Jakbym szła drugim, równoległym do rzeczywistości torem. Zagapiam się wtedy na amen i chwilę zajmuje mi, by wrócić do rzeczywistości. Najczęściej dopada mnie to w nocy, kiedy śmigam po Internecie, albo późnym, sobotnim popołudniem, kiedy "już tylko kończę ostatnie szwy kiecki". Wczoraj o dziwo udało mi się złapać taką odnogę czasową w pracy. Poprawiałam jakieś url-e, trochę czułam się jak Minotaur w labiryncie. Obudziły mnie dopiero głodny brzuszek i poczucie braku pamięci obliczeniowej. Jakbym dochodziła do kresu głowy. Nie zmieszczę już więcej, nie utrzymam w pamięci podręcznej. Zostawiłam kolejne poziomy labiryntu i wyszłam z pracy.
I tak się dziś nad tym zastanawiam, czy to co stanie się w takiej odnodze, zostaje w odnodze? Wychodzimy z niej i wracamy do rzeczywistości jakby nigdy nic, znów płyniemy szerokim nurtem swojego życia? Czy nie mamy jednak w sobie doświadczeń zdobytych w równoległej rzeczywistości? Czy nie starzejemy się tam jednak ukradkiem? A może takie odnogi są dużo większe, np. to czas spędzony z kolejnymi ludźmi, albo po prostu życie każdego z nas i jedynym, który scala wszystkie te tory jest Przedwieczny?
U mnie skończyły się już rekolekcje, nie będę więc miała możliwości w najbliższym czasie zapytać. Może ktoś z Was będzie się wcześniej widział z Czasowładnym?
poniedziałek, 18 marca 2013
Misterny plan
Przeczytałam ostatnio kilka niezrozumiałych wątków. Nie potrafiłam ich w sobie ułożyć, odnieść się do nich w żaden sposób. Kiedy wczoraj pokłóciłam się z bratem nagle zrozumiałam, że od pewnego czasu byłam wyposażona w narzędzia, przygotowywana do tej rozmowy. Wiem, że przypadek nie istnieje, ale zaczynam się zastanawiać, co jeszcze składa się na tą misternie zaplanowaną rzeczywistość. Co przeaczam na co dzień? Co źle przypisuje? Przecież wszystko czemuś służy? Czemu więc służy moje dzisiejsze wyczerpanie?
niedziela, 17 marca 2013
sobota, 16 marca 2013
Ciekawskie jelonki
Podchodzę do nich cicho, podglądam je z ukrycia. Stoją między ławkami na Agrykoli, szukają czegoś w śniegu. Widzę jak parują, a para osiada szronem na ich kosmatych bokach. Kiedy jestem już bardzo blisko nagle podnoszą łby i patrzą na mnie czarnymi oczami. Patrzą cały czas. Wybudzam się, żeby mnie nie przejrzały zupełnie. Ciekawskie jelonki.
![]() |
| Fotka pochodzi ze strony: http://strony.aster.pl/rawicz/galeria%20017/slides/Jelonki%20przy%20BUW.html |
środa, 13 marca 2013
Schemat 39,5'
W Warszawie połowa marca a za oknem regularna zima. Śmieliśmy się z kolegą z pracy, że wymodliliśmy jeszcze okazję do biegówek. Faktycznie warstwa puchu dochodzi już do 10 cm, a i temperatura przez ostatnie kilka dni wciąż na eleganckim minusie. Biegać nie umierać ;)
Z tym ostatnim tylko kłopot. Znów kataruję i pobolewam i marudna się robię. W zeszłym miesiącu w gorączce widziałam smoki. W tym postanowiłam przeciwdziałać znacznie wcześniej. Trzy razy dziennie więc łykam jakieś zielone i białe i żółte tabletki, wieczorem piję miód z imbirem i staram się wysypiać. Jak na razie nic-nie-robienie idzie mi zaskakująco dobrze.
Niemniej dość już mam ciągłego bujania się po lekarzach, faszerowania się lekami i marudzenia w robocie. Kolejny raz powtórzyłam schemat: kończę ważny projekt, przestaje pracować po dziesięć na dobę i wyczerpany organizm zaczyna szaleć. Kolejny raz zatem się przemęczyłam, nie rozwiązałam codziennych stresów, zapomniałam o higienizacji pracy. Znów muszę się rozpisać na płaszczyzny i przyjrzeć się sobie uważnie. Chociażby w lustrze ;)
środa, 6 marca 2013
Moi mężczyźni
Zwracają na mnie uwagę mężczyźni. Kolega mnie uświadomił. Lustrują mnie bezwstydnie od góry do dołu. Zaglądają mi w dekolt, mierzą wąskość talii, napawają się szerokością bioder. Nie umknie ich uwagi błyśnięcie odzianą w cienką rajstopkę łydką czy przeczesanie splątanych włosów. Są wszędzie. Siadają na przeciwko w autobusach, zajmują dogodne pozycje w barach, nawet pod kościołami się czają bezwstydnicy. Zwracają na mnie uwagę mężczyźni. Menele, garbaci i bez ręki ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

