poniedziałek, 16 lipca 2012

Balsamiki squad


W sumie ta notka powinna być pierwsza, bo i wypada się przedstawić i dobrze powiedzieć na dzień dobry, kto będzie bohaterami tej historii. Notka nie będzie już pierwsza ale może to i dobrze, że piszemy o tym dziś, kiedy już trochę popathfinderowaliśmy.
Jedziemy w piątkę, we dwie rodziny, we trzy i we dwóch i oczywiście wszyscy razem jedną zwartą ekipą. Kierownikiem wycieczki okrzyknięty został Piotruś. Piterka lubi lody i dobra imprezę. Podłapuje każdy pomysł, oprócz spędzenia całego dnia w hotelu. Uwielbia swój obiektyw 1,8 (cokolwiek by to nie oznaczało ;). Cyka nam nim śliczne fotki i kręci zabawne filmiki. Jeśli nie chce, żebyśmy wiedzieli o czym myśli zakłada swoje tajniackie okularki i wtedy już nie wiemy czy obczaja bielutkie bety czy długonogie dziewczyny. Piterka potrafi zagadać z każdym gościem i każdą panną, szczególnie dobrze mu idzie rozmowa z ekstra zgrabnymi, wysokimi laskami. Może dlatego tak dobrze dogaduje się z Małgosią.


























Małgorzatka zwana przez Piotra pieszczotliwie Dzidką, albo Gochną, uwielbia pozować. Czasem zostaje chwilkę dłużej przy jakimś ładnym kwiatku, bo a nuż zorientujemy się, że trzeba zrobić jakąś fotkę. Małgosia bardzo dba o linię, więc codziennie wieczorem robi brzuszki, pompki, przysiady i inne sprytne skłony. Chłopcy początkowo ją tylko podglądali, aż w końcu przełamali się i teraz co wieczór mamy pokaz dywanowych wygibasów w wykonaniu dream teamu. Małgosia została naszym grupowym metronomem – to, czy jest głodna zależy od tego, która jest godzina. Gosia najczęściej z nas wszystkich się uśmiecha. Jest to problematyczne tylko wówczas, gdy kelner pyta ją jak bardzo ostre chce danie – wówczas jej potrawę dokańczają zwykle odporni na każdą dawkę chili Piotruś i Kasia.


















Kasiula stara się wszystkim nie przejmować. Naprawdę się stara. Dba o nas jednak zupełnie tak, jak na samy początku podróży. Zawsze możemy na nią liczyć kiedy mamy problem z zamówieniem hotelu, albo kupieniem pamiątki. Poza tym codziennie podpatrujemy Kasiulę, jaką bluzeczkę dziś założyła, a jaką biżuterię dobrała, albo jak upięła włosy. Kombinacji jest nieskończenie wiele, ale wszystkie są bardzo wysmakowane. Jeśli chcemy zrobić Kasi przyjemność to kupujemy sałatkę Cezar, albo truskawkowo-pomarańczowo-bananowy jumbo juice. Największą przyjemność jednak potrafi zrobić Kasi Maki – przytula ją miękko, a ona ściska go bardzo, bardzo ;)




















Maki jest naszą ostoją. Ma niekończącą się cierpliwość, do nas, do zaczepiających nas ludzi, do prowadzenia samochodu, do wybierania z Małgosia pocztówek… Wszystko wie i wszystko rozumie, oglądał każdy filmik na youtube i zna wszystkie memy internetowe. Jeśli jestem ciekawa ile mieszkańców ma dane miasto patrzę na Makiego, jeśli Kasia nie wie jak przejść kolejny level w grze na komórce patrzy na Makiego, jeśli Małgosia zastanawia się ile gwiazdek ma dana knajpa na yelpie patrzy na Makiego, jeśli Piotruś… hmm… Piotruś też wie wszystko ;) Maki jest też kopalnią nowych tekstów i śmiesznych powiedzonek.

























I to już cała nasza ekipa: Piotruś, Małgosia, Kasia, Maki i ja - ot Chałabała ;)




2 komentarze:

  1. Teraz tylko czekamy na "scharakteryzowanie" do pelnego kompletu naszej Chalabaly - kto sie odwazy?

    OdpowiedzUsuń