W sumie ta notka powinna być pierwsza, bo i wypada się
przedstawić i dobrze powiedzieć na dzień dobry, kto będzie bohaterami tej
historii. Notka nie będzie już pierwsza ale może to i dobrze, że piszemy o tym
dziś, kiedy już trochę popathfinderowaliśmy.
Jedziemy w piątkę, we dwie rodziny, we trzy i we dwóch i
oczywiście wszyscy razem jedną zwartą ekipą. Kierownikiem wycieczki okrzyknięty
został Piotruś. Piterka lubi lody i dobra imprezę. Podłapuje każdy pomysł,
oprócz spędzenia całego dnia w hotelu. Uwielbia swój obiektyw 1,8 (cokolwiek by
to nie oznaczało ;). Cyka nam nim śliczne fotki i kręci zabawne filmiki. Jeśli nie
chce, żebyśmy wiedzieli o czym myśli zakłada swoje tajniackie okularki i wtedy
już nie wiemy czy obczaja bielutkie bety czy długonogie dziewczyny. Piterka potrafi
zagadać z każdym gościem i każdą panną, szczególnie dobrze mu idzie rozmowa z
ekstra zgrabnymi, wysokimi laskami. Może dlatego tak dobrze dogaduje się z
Małgosią.
Małgorzatka zwana przez Piotra pieszczotliwie Dzidką, albo
Gochną, uwielbia pozować. Czasem zostaje chwilkę dłużej przy jakimś ładnym
kwiatku, bo a nuż zorientujemy się, że trzeba zrobić jakąś fotkę. Małgosia
bardzo dba o linię, więc codziennie wieczorem robi brzuszki, pompki, przysiady
i inne sprytne skłony. Chłopcy początkowo ją tylko podglądali, aż w końcu
przełamali się i teraz co wieczór mamy pokaz dywanowych wygibasów w wykonaniu
dream teamu. Małgosia została naszym grupowym metronomem – to, czy jest głodna
zależy od tego, która jest godzina. Gosia najczęściej z nas wszystkich się
uśmiecha. Jest to problematyczne tylko wówczas, gdy kelner pyta ją jak bardzo
ostre chce danie – wówczas jej potrawę dokańczają zwykle odporni na każdą dawkę
chili Piotruś i Kasia.
Kasiula stara się wszystkim nie przejmować. Naprawdę się
stara. Dba o nas jednak zupełnie tak, jak na samy początku podróży. Zawsze
możemy na nią liczyć kiedy mamy problem z zamówieniem hotelu, albo kupieniem
pamiątki. Poza tym codziennie podpatrujemy Kasiulę, jaką bluzeczkę dziś
założyła, a jaką biżuterię dobrała, albo jak upięła włosy. Kombinacji jest
nieskończenie wiele, ale wszystkie są bardzo wysmakowane. Jeśli chcemy zrobić
Kasi przyjemność to kupujemy sałatkę Cezar, albo truskawkowo-pomarańczowo-bananowy
jumbo juice. Największą przyjemność jednak potrafi zrobić Kasi Maki – przytula
ją miękko, a ona ściska go bardzo, bardzo ;)
Maki jest naszą ostoją. Ma niekończącą się cierpliwość, do
nas, do zaczepiających nas ludzi, do prowadzenia samochodu, do wybierania z
Małgosia pocztówek… Wszystko wie i wszystko rozumie, oglądał każdy filmik na
youtube i zna wszystkie memy internetowe. Jeśli jestem ciekawa ile mieszkańców
ma dane miasto patrzę na Makiego, jeśli Kasia nie wie jak przejść kolejny level
w grze na komórce patrzy na Makiego, jeśli Małgosia zastanawia się ile gwiazdek
ma dana knajpa na yelpie patrzy na Makiego, jeśli Piotruś… hmm… Piotruś też wie
wszystko ;) Maki jest też kopalnią nowych tekstów i śmiesznych powiedzonek.
I to już cała nasza ekipa: Piotruś, Małgosia, Kasia, Maki i
ja - ot Chałabała ;)


Teraz tylko czekamy na "scharakteryzowanie" do pelnego kompletu naszej Chalabaly - kto sie odwazy?
OdpowiedzUsuńNikt sie nie odwazyl.....
OdpowiedzUsuń