I niby wszystko jest w porządku. Zdążyliśmy się wyspać, rozpakować rzeczy, zwiedzić okolice, zjeść lody i zdziwić się nie raz i nie dwa, a jednak wciąż mam poczucie, że jestem nieobecna. Czyżbym się zawiesiła gdzieś pomiędzy strefami czasowymi. Idę odsypiać.
Daj sobie trochę czasu na oswojenie ziemi nieznanej;) Przez pierwsze 2 tygodnie w Ljubljanie niby-Kinia chodziła po mieście, jadła, imprezowała, załatwiała. Po tym czasie znów wróciłam do starej, dobrej Góreczki;)
OdpowiedzUsuńDziś już trzeci dzień i chyba jest nieco lepiej. Głowa już tak bardzo nie boli, nie chce się tak strasznie spać o 3 po południu. Będzie dobrze, ale dzięki ;)
OdpowiedzUsuń