Dziś ostatni odcinek naszej podróży. W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Santa Barbarę. Zajrzeliśmy do jednej z tutejszych winiarni, wpadliśmy na włoskie jedzenie i przeszliśmy się plażą, na której nigdy pewnie żadne z nas nie będzie miało domu. Trafiliśmy akurat na najdłuższy dzień w roku. W całym mieście odbywały się parady, ludzie chodzili ciekawie ubrani, dziewczyny we włosach miały kolorowe confetti. Są miejsca, gdzie nie chce się wracać, są miejsca, gdzie można by zostać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz