Dodając fotki do poprzedniej notki przeglądałam też zdjęcia na telefonie. Z rozrzewnieniem wspominałam coś, co już się skończyło, ale wiem, że na wiosnę znów powróci;)
Skończył się sezon piłkarski. Rozegrano już wszystkie mecze w małym, średnim i wielkim pucharze, w grupie młodzików i starszaków, lidze polskiej, europejskiej, międzynarodowej, G8 i WIG 20. Do wiosny chłopaki będą ćwiczyli drybling i podania w krytych salach jedynie pod czujnym okiem trenerów. Przypomniał mi się mój pierwszy meczyk.
- No chodź z nami na mecz. Poczujesz klimat, zrozumiesz czemu my chodzimy. Może Ci się spodoba... - Aga namawiała mnie od dłuższego czasu na dołączenie do niej i Radzia do wyjścia na stadion Legii.
- Zwariowałaś, żeby mnie kibice obili, a policja spałowała i zatrzymała na 24h?!
- Zobacz, ja chodzę od liceum, a nigdy mi się jeszcze nic złego nie stało, za to przeżyłam mnóstwo emocji.
- Pomyślę;)
Sprawę przemyślałam dość szybko, bo zbliżał się mecz z Austrią. Wyrobiłam kartę kibica, przez Internet zakupiłam bilet ze zniżką dla kobiet i w umówionym czasie czekałam na moich współtowarzyszy kibiców pod pomnikiem Deyjny.
Mecz miał się zacząć za 10 minut i w kolejkach tłoczył się już biało-zielono-czerwony tłum Na bramkach wejściowych panowie przeszukiwali panów, panie panie. Bardzo dokładnie szukali petard, alkoholu, ostrych przedmiotów. Alkomatem badali co weselszych. Niektórym dziękowali już na wejściu.
Zasiedliśmy na swoich miejscach. Szybko zorientowałem się, że na trybunach nie ma za dużo kobiet. Ot ja, Aga i jeszcze jedna panna ze wspierającymi stołeczny klub paznokciami. Było za to dość dużo mężczyzn. W czapkach, szalikach, białych koszulkach, z breloczkami przy kluczach i wytatuowanymi na ramionach piłkarzami. Siedzieliśmy w sektorze tuż koło sektora rodzinnego. Szczerze, to nie spodziewałem się, że na trybunach zobaczę taką ilość dzieci. Podskakiwały w swoim rytmie, albo uważnie patrzyły na ojców, kiedy warto się cieszyć, bo gol był nasz, a kiedy warto tylko gwizdać bo gol był ich. Przyznaje, że i ja trochę na nich popatrywałam. Wiecie, to kibicowanie to wcale nie taka łatwa sztuka - nie ma co się śmiać; najtrudniej jest po przerwie.
Nagle na płytę boiska wybiegli piłkarze a północna trybuna zakwitła. Załopotały biało-zielono-czerwone flagi, pojawiły się obrazy tworzone z trzymanych przez chłopaków kartonów, wystrzeliły race świetlne a kibice odśpiewali "Sen o Warszawie". Przecierałam oczy ze zdumienia. Nikt nie chciał mnie lać. W ogóle nikt nic ode mnie nie chciał, bo wszyscy już tylko patrzyli na murawę i dwudziestu dwóch chłopa uganiających się za kawałkiem skóry. Chyba byłam jedyną osobą, która nie patrzyła na boisko tyko na kibiców ;) Warto jednak było. Ten entuzjazm, z jakim kibice wywijają nad głowami szalikami po golu, jest po prostu nie do opisania. Sposób, w jaki tańczą walczyka, nie do ogarnięcia. A moc, z jaką drą się synchronicznie przez 90 minut, nie do pomyślenia. Fakt, po meczu nie bardzo mogłam wykrztusić niezachrypnięte zdanie. Fakt, nauczyłam się wieeelu nowych słów i jeszcze większej ilości znaczeń słowa, które już kiedyś widziałam na płocie. Ale najciekawsze, że wyszłam z meczu absolutnie pijana ze szczęścia, rozemocjonowana i głodna kolejnych sportowych wrażeń.
Jeszcze tego samego wieczora obmyśliłam kupić bilet na mecz z Norwegią, a potem to poszło już jak z płatka ;) Takie emocje jednak to chyba tylko w Warszawie, gdzie mistrzem Polski jest Legia, Legia najlepsza jest, Legia to jest potęga, Legia CWKS ;)
 |
| Mecz Legia vs Ried |
 |
| Mecz Legia vs Ried |
 |
| Grochów wita ;) |
 |
| Mecz Legia vs Ried |
 |
| Mecz Legia vs Ried |
 |
| Mecz Legia vs Ried |
 |
| Jesteśmy z Grochowa... |
 |
| Mecz Legia vs Ślask |
 |
| Na murach, na koszulkach, na tatuażach |
 |
| Mecz Legia vs Ślask |
 |
| Mecz Legia vs Polonia |
 |
| Mecz Legia vs Polonia |
 |
| Mecz Legia vs Polonia |
 |
| Mecz Legia vs Polonia |
 |
| Jestę kibolę |
 |
| Zestaw małego kibica ;) |
 |
| Mecz Legia vs Polonia |
 |
| Mecz Legia vs Polonia |
 |
| Mecz Legia vs Polonia |
 |
| Spotkania pod Deyną |
 |
| Mecz Legia vs cholera z kim był ostatni mecz? Z Widzewem chyba ;) |
 |
| Już było na pewno zimno, bo to ostatni mecz sezonu. |
 |
| W sumie jakie to ma znaczenie. Ważne, że emocje na trybunach jak zawsze gorące;) |
Nie mogę doczekać się pogody na biały podkoszulek, pełnej żylety i... spaceru w tłumie przez Warszawę na Starówkę :) To jest dopiero coś. Ale zanim to nastąpi, czeka nas jeszcze kilka wizyt na Ł3 w 3 parach skarpet. Oby do lutego :)
OdpowiedzUsuń