wtorek, 22 stycznia 2013

Wspomnienie ciepłej jesieni

W  Warszawie środek zimy. Od rana biało. Ulice i chodniki zaśnieżone, na niebie kurzawa okropna. O ile wirujące w snopie latarnianego światła płatki są urzekająco romantyczne, o tyle zatykające oczy i nos mokre płaty są zupełnie niefajne. Najbardziej wkurzają, kiedy skrepowana sześcioma warstwami swetrów, bluzek i innych ciepłych fatałaszków pędzę na autobus. Czy taki śnieg nie mógłby sobie padać, jak już będę piła kawę w pracy?!

To w sumie jeszcze tylko chwila takiej pogody - góra dwa miesiące. Tylko dwa miesiące na biegówkach! Muszę się teraz higieniczne prowadzić, żeby móc wykorzystać ten czas. Żadnego zarywania nocy, żadnych nieprzewidzianych wypadów, braków obiadów w pracy...

Póki co jednak nie mogę otrzepać się ze śniegu, bo stoję w autobusie wciśnięta miedzy babkę,  która od pewnego czasu próbuje pokonać zimę czosnkiem, a tę drugą, która właśnie zwróciła jakiemuś niewyspanemu szaleńcowi uwagę, żeby jej nie chuchał w twarz. Chłopak nakasłała jej prosto w nos z odległości 20 centymetrów. W nieludzkich warunkach ludzie zachowują się nieludzko. 

Dla wszystkich, którzy mają w takich momentach dość zimy przesyłam ciepłe, jesienne wspomnienie. Kto się nie załapał na siatkę z nami ten trąba i niech żałuje ;) To co kiedy znów otwieramy sezon?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz