sobota, 26 stycznia 2013

Biegówki w Kampinosie


Przed bieganiem byłam tak zestresowana, że zbiegłam po schodach zapomniawszy w ogóle nart ;) Bo to jego koledzy, bo nie dam rady za nimi nadążyć, bo pewnie będę musiała sama wrócić, a samej mnie nie puści i jeszcze jemu kłopotu narobię... No i na pewno czegoś zapomniałam, zgrzeję się, umrę z głodu, zasmarkam się i palnę jakąś głupotę... I oczywiście nic z tego się nie sprawdziło tylko było genialnie.
Chłopaki w dechę, ja kondycyjnie bez zarzutu, herbata z imbirem i miodem pyszna, czekolada najlepsza bo nie dość, że gorzka to jeszcze z żurawiną. W sumie w przez siedem godzin udało nam się przebiec jakieś 30 km.
Oddać chłopakom jednak trzeba, że dali radę mnie zmęczyć - o 21:15 już spałam. Już czekam na powtórkę;)

Pokaż Szukamy śniegu na minach na większej mapie

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz