Moja praca ma różne oblicza. Czasem to zapieprz od rana do nocy, a czasem luźne rozmowy i pół dnia wolnego, czasem bardzo powtarzalne czynności, częściej jednak zamknięte oczy i obmyślanie koncepcji, raz praca z ludźmi, a raz zupełna samodzielność. Fajne jest takie odkrywanie siebie na wielu płaszczyznach. Pozytywne jest i to, że widzę do jakich rzeczy jestem zdolna (dziwię się wtedy sama sobie, bo nie podejrzewałam się dotychczas o talenty), jak i to, że orientuję się, po bólu głowy, że za bardzo się spinam.
Dziś jeden z takich zadziwiających dni. Najpierw pogadaliśmy i chyba uporządkowaliśmy strategię, potem wpadłam do babci, teraz obiad jej jakiś montuję , a wieczorem lecę do teatru. Udało mi się też przy okazji, przy ósmym podejściu, odebrać wyniki od lekarza i z poczty przesyłkę odebrać. Robię pomidorową i myślę, co jest w przesyłce babcia się na mnie drze, że źle warzywa kroję,a ja myślę o paczce. Dobra już dobra, otworzę.
Zamurowało mnie;) Fotka jutro, na razie sama oswajam się z zawartością ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz