środa, 23 stycznia 2013
Oszukaństwo zimowe
Trochę mi głupio ;) Bałam się strasznie ostatniej jesieni, że mnie uziemi, że nigdzie nie będę mogła się ruszyć, że się rozchoruje i w ogóle umrę w samotności na końcu świata. A tutaj okazało się, że pogoda była piękna, a ja nie bardzo miałam czas na to samotne umieranie - i byłam na Mazurach i w małych górach i na działce i nad Zegrzem i nawet się nie spostrzegłam, jak przyszła lekka zima. I bałam się tej zimy, że mnie uziemi, że nigdzie nie będę mogła się ruszyć, że się rozchoruje i w ogóle... I teraz mi trochę głupio, bo w sumie przyznaję prawo zimie do uziemiania i uszu mrożenia, a ja tu ją tak oszukałam. Bo i wyskoczyliśmy na łyżwy i na całe dnie na łazikowanie po kampinoskiej puszczy i na przebieżki do Mazowieckiego czy na Olszynkę, pobiegliśmy na biegówkach i w nocy pohasaliśmy z czołówkami...
Oj, chyba nie ma co już zimy drażnić i trzeba zacząć wykorzystywać te długie, zimowe wieczory na montowanie jakichś imprez, szycie na maszynie i przerzucanie bloga na papier, Póki co jednak, chyba jeszcze z raz na łyżwy bym wyskoczyła ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz