czwartek, 17 stycznia 2013

Zadanie vs człowiek

Coś się w zmieniło. Zostałam w jednej chwili odpowiedzialna w pracy za więcej rzeczy i nagle zrobiłam się ważna. Nie lubię sprzeciwu, szukam usilnie rozwiązań, które pozwolą mi postawić na swoim. Chyba za bardzo się staram, żeby wszystko było po mojemu. Coraz trudniej mi wsłuchiwać się w ludzi. Trochę jakbym wpadła w pułapkę małego menedżera. Zastanawiam się czemu tak bardzo denerwuje mnie, że ludzie nie mają podobnego podejścia do mnie, że są nieodpowiedzialni, że nie angażują się tak bardzo, że nie są entuzjastyczni, obowiązkowi i pracowici. Nie rozumiem tego, rozkminiam to i bardzo się staram, żeby jednak tacy byli. Łatwiej mi chyba jednak działać w określonych obopólnie ramach, egzekwować to na co się umówiliśmy, niż nakręcać do działania. Ten drugi kierunek jest chyba jednak lepszym, bardziej dalekosiężnym rozwiązaniem. Potrzeba do niego jednak więcej empatii i miłości. I o to się od dziś zaczynam bardziej starać.

2 komentarze:

  1. Aga - to dopiero poczatek Twojego zawodowego zycia.
    Ja jak patrze na niektore osoby w pracy, to zastanawiam sie, czy tez tak bede wygladala po przepracowaniu w jednej instytucji 20 lat - brak zaangazowania, obojetnosc, oby tylko dotrwac do emerytury......brr, okropnosc. Zal tylko tych, co chca jednak pracowac z zaangazowaniem.
    Powodzenia - wiecej empatii na pewno Ci pomoze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapomnialam o najwazniejszym :
    Never lower your standards!

    OdpowiedzUsuń