środa, 15 sierpnia 2012

Mkna po szynach niebieskie tramwaje....

Mielismy swietny plan zeby pospac do 9:30, skoro nigdzie sie nie spieszylismy, ale nasz plan sie nie udal. O 7 rano wlaczyl sie alarm przeciwpozarowy na calym naszym pietrze. Po 5 minutach wycia wreszcie wylaczylismy pudelko i poszlismy spac. Nie potraktowalismy tego jako zapowiedzi reszty dnia. Po bardzo skromnym sniadanku (jedyne nasze bardzo skromne sniadanko) wyruszylismy w droge powrotna. Jednym z plusow tego dnia byla krotka podroz nieco szersza droga przez gory bez prac drogowych. Oczywiscie zaraz po wjezdzie na normalna autostrade, zaczelismy hamowac, a pozniej stanelismy. Pol godziny pozniej bylismy zaledwie kilkaset metrow dalej bo korek okazal sie byc znacznie wiekszy niz nam sie wydawalo. Skoro dzisiejszy dzien byl przeznaczony na winiarnie, postanowilismy zamienic stanie w korku na probowanie wina. Wina z pierwszej winiarni miale odwazne kombinacje smakow. Za to pani ktora podawala wino okazala sie byc z tej samej szkoly co Kasia, chociaz skonczyla wlasnie w tym roku. Po krotkiej przerwie wrocilismy do naszego korka, ale jakby z lzejszem sercem. Druga winiarnie wybralismy daleko od autostrady. Okazala sie byc dosc elegancka i ekskluzywna winiarnia,  polozona na wzgorzu z widokiem na piekna doline Dry Creek. Wina byly blizsze naszym podniebieniom i dlatego wyszlismy stamtad z butelka w reku. Podjechalismy nieco blizej jutrzejszych atrakcji i zakotwyczylismy sie na dzien.

p.s. Dzisiaj Kasia uczyla sie tekstow na nasz nowy wystep. 


















Kasia i Wojtek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz