niedziela, 12 sierpnia 2012

Dzien 2


Dzien zaczal sie znow wczesnie rano. Juz od 8 przebijalismy sie przed mgle zeby dojechac do Big Sur na czas i zmiescic sie w pierwszej czterdziestce - dzis wyjatkowo stawilo sie tylko 10 osob. Wjechalismy na teren i podjechalismy na parking ale nadal widzielismy tylko mgle. Ubralismy sie bardzo cieplo i ruszilismy za przewodnikiem pod gore. Latarnia Big Sur miescie na ponad 100 metrowej wysokosci skale, choc sama latarnia jest umieszczona na wysokosci 80 metrow – aby byc ponizej warstwy chmur ktore sa czeste w tym rejonie. Zwiedzielismy prawie wszystkie budynki i dowiedzielismy sie wielu ciekawych rzeczy – miedzy innymi to ze byly zbiornik z woda miesci obecnie nadajniki sieci komorkowej AT&T, oraz ze prowadzono tam normalne gospodastwo. Jedynym kuriozum byly kury trzymane na smyczy. Zgadnijcie dlaczego! Po tak udanym zwiedzaniu pomknelismy do kolejnej latarni – Point Pinos. Ta latarnia jest polozona w srodku pola golfowego i jest otoczona Golymi Babami. To byla Kasi ulubiona latarnia do tej pory. Pobudzeni kawa i wczesna pora, postanowilismy podejsc do jeszcze dwoch latarni, polozonych blisko planowego noclegu – Santa Cruz i Santa Cruz Breakwater. W tej samej okolicy wstapilismy rowniez do kosciola na wieczorna msze.




Gole Baby




















Kasia i Wojtek 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz