piątek, 17 sierpnia 2012

Dzis przydalaby sie latarnia

Dzis na luzie. Dopiero o 14 dotarlismy do pierwszej i jedynej atrakcji dnia. Pinnacles National Monument jest polozony w srodkowej Kaliforni blisko uskoku San Andreas, powstal wiele milionow lat temu z ruchu plyt tektonicznych, i jego glowna cecha jest to ze jest inny niz cala okolica. Cala srodkowa Kalifornia jest kraina lagodnych pagorkow a Pinnacles to grupa ostrych skal. Pomimo 42 stopni Celciusza wybralismy sie na godzina wycieczke zeby zobaczyc jedna z jaskin. Powiedziano nam zeby wziac latarki i zeby sie przygotwac na odcinki trudne do przejscia. Na szczescie te zapowiedzi okazaly sie byc mocno przesadzone. Latarka byla jedynie bagazem do niesienia. Mimo upalu wycieczka byla przyjemna. Wyjezdzajac zauwazylimy ze okolica wyglada tak jakby wszystko sie palilo, co wynikalo z tego ze krzaki i krzewy miale czerwone koncowki na lisciach a trawa byla sucha co dawalo jej zloty polysk. Zaraz za parkiem byly ogromne winnice co przypomnialo nam niedawny pobyt w Napa. Jadac dalej na poludnie zatrzymalismy sie w San Luis Obispo aby spozyc smakowite pasty. Kasia oczywiscie wybrala to samo miejsce gdzie niedawno jadla z Marcinem i Dziewczynami. Buona Tavola jest sympatyczna restauracja ze stolikami i wsrodku i na zewnatrz, oraz z porcjami dla ludzi - jest tego jedzenia akurat zeby sie najesc, a nie przejesc. Tak wiec nie przejedzeni ruszylismy znow .... na polnoc aby spedzic noc blizej ostatnej latarni. Dojezdzajac do malego hoteliku, zostalismy powitani odleglym blyskiem latarni ktora jutro mamy zwiedzic. Po przyjemnym przywitaniu idziemy spac z usmiechem na twarzy. 




























Kasia i Wojtek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz