Przez 15 lat miałam spokój. Założenie zrozumiałam, przemyślałam, przyjęłam jako pewnik. Ba stało się ono podstawą mojego światopoglądu, mojej wiary i sposobu funkcjonowania. Jak dziś pamiętam wieczorną rozmowę z długowłosym chłopakiem na obozie aikido.
- No bo wyobraź sobie, jeśli będziemy mieli dwa akwaria - dokładnie takie same, a w nich dwie sprężyny, dokładnie takie same, a na sprężynach dwie kostki, dokładnie takie same.
- No dobra, rozumiem dwa hipotetycznie takie same układy.
-Aha;) I teraz w obu akwariach, jednocześnie i z równą mocą naciągamy sprężyny i wystrzeliwujemy kostki w powietrze. Na jaką ściankę spadną?
- Nie mam zielonego pojęcia...
- Nie ma znaczenia na jaką. Ważne, że na tę samą;)
Przekonał mnie. Szukałam potem potwierdzenia u Heisenberga, ale znikomość wartości stałej Plancka jakoś mnie nie przekonała. Szukałam u Dawkinsa, ale sugestia, że pantofelek za każdym razem tworzy się tak samo dzięki przypadkowi mnie nie przekonała. Szukałam wreszcie u Dostojewskiego, ale skoro to maszyna naciaga a nie człowiek ze swoim kaprysem to nie miałam uwag. Szukałam jeszcze w wielu miejscach. Nic nie podważyło mojej wiary w bezprzypadkowość mojej rzeczywistości.
I teraz oto jedziemy samochodem do Mińska Mazowieckiego. Trasa krótka, nudna. Za oknem płasko i mokro, tą ostatnią śniegową pluchą nierozpoczętej jeszcze wiosny. Michał prosi, żeby mu coś przeczytać, artykuł jakiś, ksiądz się na tematy kosmiczne wypowiada. Słabo czytam, głos mam cichy, wymowę bełkotliwą. Ćwiczyć powinnam. Kiedy ja ostatnio coś na głos czytałam? Biorę zatem grudniowy numer Książek i tekst: "Einstein nie trafił na dobrego biblistę", a tam:
"Powiedziałem kiedyś Richardowi Dawkinsowi, że między nami jest tylko nieduża różnica. - Jak to? - zdziwił się. - Bo ty mówisz słowo >>racjonalność<< małą literą, a ja dużą" - mówi ks. Michał Heller.
Gdy skończyłam, zaległa cisza. I co ja mam teraz począć? Coś mi zasiało ziarno niepewności. Wiem, że już nie mogę tego tak zostawić, że muszę sprawdź literaturę, zapytać pana X i panią Y. Przewartościować swoje wartości? Znów? Przecież dopiero co... Ah to już jednak minęło 15 lat... CDN

Do Mińska zawsze fajnie się przejechać - choć moim zdaniem lepiej brzmi pobliska Barcząca.
OdpowiedzUsuńNatomiast: "Planc" i "Dawkinson"? Tworzysz nową historię nałuki;)
Nigdy więcej już nie będę publikowała w autobusie. Z z drugiej strony warto było, nawet mój blog doczekał się Twojego komentarza ;) Dzięki, już poprawiłam
OdpowiedzUsuń