niedziela, 21 kwietnia 2013

Masa 1943 - w hołdzie bohaterom getta

Czasem mam wrażenie, że jestem we właściwym miejscu o właściwym czasie. Tak chyba było i dziś. Pierwszy raz byłam na masie krytycznej - czyli rowerowym przejeździe po mieście. 
Ludzi multum. Starsi i zupełnie malutcy pomykali powolutku na tych swoich Giantach, Krossach i innych Jubilatach. Dziewczyny przyczepiły świeże kwiaty do koszyków na kierownicach, chłopcy mieli na sobie te śmieszne, obcisłe gacie. Starsi panowie nadawali powagi peletonowi, młode mamy uganiały się za różowymi kitkami przy rączkach swoich pociech, tatusiowe wieźli swoich Kajtków w przyczepkach.
Jechaliśmy ulicami dawnego getta żydowskiego. Mijaliśmy Grzybowską, gdzie Adam Czerniaków popełnił samobójstwo, Żelazną, na której jeszcze nie tak dawno modlił się cadyk z Góry Kalwarii, Stawki z Umschlagplatzem, Twardą niedaleko synagogi Nożyków, Nowolipki, skąd wydobyto pierwszą część Archiwum Ringelbluma... Na koniec wylądowaliśmy na Zamenhofa pod Muzeum Historii Żydów Polskich. Mam nadzieję wybrać się tam niedługo i zdać fotorelację, bo budynek jest piękny - nie wiem czy widziałam w Warszawie równie piękne wnętrza.
Punkt 19 wraz z innymi stanęliśmy na granicy getta, minutą ciszy uczciliśmy pamięć ofiar. Na pomnikach w całej Warszawie leżały świeże, Edelmanowskie żonkile...


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz