piątek, 25 września 2015

Kapryśny Bąbel

Zmiany są nie tylko te widoczne. Codziennie dowiadujemy się czegoś nowego. To, co wczoraj było zupełnie normalne, dziś sprawia trudność, bądź w ogóle jest niemożliwe. Siedzenie z nogą na nogę powoli odchodzi do lamusa - od razu puchną łydki. Leżenie na brzuchu odpada - Bąbel buntuje się, jak tylko może. Tłuste potrawy od razu out. Leżenie na słońcu - gwarantowane zawroty głowy. No i najtrudniejsze - wchodzenie pod górę, po schodach, nawet podjazdach. Automatycznie tracę oddech, mam mroczki przed oczami, muszę odpoczywać co kilka kroków. Na chwilkę muszę zrezygnować z jesieni w górach. Miałam nadzieję, że choć popatrzymy sobie z góry na wyspę, kiedy pokonamy serpentyny samochodem. Okazuje się, że różnica ciśnień przyprawia o zawroty głowy, wyłącza wzrok, zabiera oddech. Musieliśmy dość szybko zjeżdżać z powrotem na plaże. Każdy dzień przynosi coś nowego. Zobaczymy czym zaskoczy nas jutro;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz