Rano wychodzę z łazienki. Na wprost są lustrzane drzwi szafy wnękowej. Marek coś jeszcze czyta. Mam chwilkę tylko dla siebie. Patrzę na zmiany. Coraz mniej mieszczę się w koszulki. Coraz bardziej przesuwa mi się środek ciężkości. Próbuję wciągnąć brzuch. Jeszcze trochę się udaje. Może nawet mogłabym przejść niezauważona. Wszystko jednak zdradza miarowe kołysanie bioder w czasie spacerów i, silniejszy ode mnie, odruch kładzenia dłoni na brzuchu. Twarz jest wciąż jeszcze smukła, ręce i dłonie niebardzo opuchnięte. Poprawiła mi się cera, fantastycznie zmieniły paznokcie, włosy stały się lśniące, zupełnie przestały się przetłuszczać. Zmiany są widoczne gołym okiem. Niepostrzeżenie zmieniam się w gruszeczkę. Pęcznieję, nabieram krągłości, jakbym nie mogła pomieścić całego życia w tak drobnym ciele.
Ku mojemu zdziwieniu zaczęli na mnie zwracać uwagę mężczyźni. Teraz, kiedy jestem już żoną i za chwilkę będę matką?! Jakiś paradoks! Może to chodzi o ten błysk w oku, a może o spokojne poczucie spełnienia i radosną energię, która mnie rozpiera, rozsadza za dwoje;) a może po prostu o krągłe kształty i o to, że kuliste jest tak przyjemne dla oka. Sama nie wiem, ale cieszę się tym każdego dnia. Wiem, że to szybko przeminie. Kobiety przypatrują mi się ciekawie, oceniają w którym jestem miesiącu. Młode dziewczyny przechodzą obojętnie, albo boją się, żeby samemu się nie zarazić. Babeczki w średnim wieku kiwają ze zrozumieniem, pomagają w codziennych sprawach. Natomiast starsze panie popatrują z czymś jakby nostalgią, rozżewnieniem.
Stoję przed lustrem, nawet nie zorientowałam się, kiedy minęło parę dobrych minut, kiedy zaczęłam gładzić brzuch. Łapię czyjś wzrok. Z pokoju bacznie przygląda mi się mąż. Czy dla niego też okrągłe jest piękne? A może i on ocenia zachodzące zmiany? Uśmiecham się zalotnie. Pytam, o czym myśli. Jest głodny i jeśli zaraz się nię ubiorę to zamiast śniadania zje mnie. Ot i kolejna zagadka wszechświata rozwiązana. Faceci jednak są prości;)



Aga - ten wpis jest super. Po prostu piekny.
OdpowiedzUsuńDbaj dobrze o siebie Gruszeczko!