Na Tasiemkę zawitali fachowcy-glazurnicy. Wypełnili mi przestrzeń dymem papierosowym i męskimi koszulkami. Pracują od 7:30 do 17:00, więc nigdy ich nie zastaję, ale i tak przyjeżdżam codziennie. Oglądam po cichutku postępy prac. Hakersko zaglądam w każdą szparkę. Wyczajam drobiazgi, które gdzieś zostawiają. Mierzę odległości, sprawdzam szerokość fug, przejeżdżam opuszkami po krawędziach szlifów. Nie mogę nadziwić się precyzji pracy i czystości pozostawianych narzędzi. Doceniam równiutko ułożone szpachelki, błyszczące packi i naostrzone nożyki. Trochę boję się przestawiać im narzędzia, dotykać ich miarek. Mam wrażenie, że wypożyczyłam królestwo elfom.





Sliczna ta podloga!!!!
OdpowiedzUsuńW lazience masz takie dlugie plytki? Bardzo oryginalne - tez cudo!
Wez koniecznie namiary na takich fachowcow, przyda sie dla innych. Ktos Ci ich polecil?
Powodzenia - wszystko wyglada fajnie. Organizacja prac na A+ (sama dzis dostalam taka ocene od kolegi za prezentacje ciasta ktore przynioslam do pracy). Musze sie i ja czyms pochwalic.........Sciskam.
Ciociu, namiary dla Ciebie już są przygotowane - przecież i Wam za piętnaście minut przydadzą się glazurnicy i parkieciarze ;)
OdpowiedzUsuńBaaardzo dziękuję za to wsparcie, nawet nie wiesz jakie to miłe ;)