czwartek, 9 stycznia 2014

REwizja

Jeśli ktokolwiek powiedziałby mi, że odbudowywanie wanny może wymagać tak wielu uzgodnień, to nie uwierzyłabym mu nic a nic. Pięć telefonów, dwie karteczki, spędzenie kilkunastu minut w pozycji półzgiętej i komisyjne lanie wody do wanny potrzebne było by móc kąpać bezpiecznie chałkę. Zaczynam rozglądać się po moim mieszkaniu, ile tu jeszcze będzie takich "drobiazgów".











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz