środa, 29 stycznia 2014

Bałwanek

Warszawie zimno, że myśli zamarzają w pół zdania. Nie lubię tego straszliwie. Męczę się potem z takimi protezami decyzji, niedomyśleniami wspomnień i półfinkami planów. Zamiast wyskoczyć na miasto w zwiewnej kiecuszce, spędzam pół godziny na ubieraniu koronek pod spód, rajtek na wierzch i portek na sam wierzch. Plączą mi się te wszystkie podkoszulki, koszulki i nakoszulki. A każda ma troczki, guziczki, albo chociaż suwaczek. Bolerka, półsweterki i grube wełniane swetrzyska robią ze mnie bałwana. Szyja mi więźnie w szalach, a w uszy uwiera opaska pod czapką. No i jeszcze te wszystkie mazidła! Krem nawilżający na dzień dobry, potem glicerynowy tuż przed wyjściem i jeszcze pomadka i coś na oko. Olaboga, jak dla mnie może być już lato ;) 

1 komentarz:

  1. Czy Tasiemke zasypalo sniegiem? Juz od 5 dni nie bylo wpisu...........

    OdpowiedzUsuń