Na Tasiemce jest pusto. Ściany są gołe, wystają z nich tylko jakieś rurki i druciki. Nie ma tu kanapy z małą plamką po tuszu, ani zarysowanego przy oporządzaniu karpia kuchennego blatu. Nikt tu nigdy kochał, nie tęsknił, nie planował... Terra incognita.
Latam po sklepach i szukam rzeczy, którymi wypełnię 45 m2. To są jednak tylko sprzęty, jeśli nie będą pasowały, albo się znudzą wymienię je na inne. Czuję, że zaczynam wypełniać to mieszkanie też nierzeczami. Jest takie czyste. Nie chcę go ubrudzić. Czyżby pora sporządnieć?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz