Jestem magistrem inżynierem. Potrafię zaplanować cykl produkcyjny książki i skarpetki, umiem narysować wałek rozrządu w trzech rzutach i policzyć całkę. Nie straszne mi trzecie wymiary i liczby urojone. Styczną i normalną rozpoznaję na śniadanie, a macierze jedzą mi z ręki. Dziś chciałam zmierzyć ściany na Tasiemce. Skaleczyłam się miarką...
Z ogromną pomocą moich kochanych inżynierów, informatyków i ekonomistów skompletowałam moją skrzynkę narzędziową;) Panowie, jest boska ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz