wtorek, 21 maja 2013

Mroźne stawki


Przyblokowałam się z ostatnim wpisem z gór. Potem weszła praca i już blog zszedł na dalszy plan. Dziś nadal uśmiecham się na wspomnienie ośmiogodzinnej wycieczki. Po raz pierwszy na tym wyjeździe zobaczyłam słońce. O szóstej rano obudziły mnie zrzucane na podłogę klucze. O dziewiątej już maszerowaliśmy w pełnym rynsztunku na Szrenicę. Trasę, którą w tym tygodniu pokonałam już dwukrotnie teraz nareszcie też zobaczyłam. 
Kuba był wniebowzięty. Trochę się uspokoił, trochę wyluzował. Został tylko słowotok. Ten z kolei trwa do dziś. 
Do wodospadu Kamieńczyk na trasie spotkaliśmy z milion osób, potem szlak podchodził szeroką drogą pod Halę Szrenicką. Tu też mijali nas turyści z małymi dziećmi i zawiązanymi na cieniutkich smyczach Fafikami. Na grani nieco wiało, ale w porównaniu do dnia wczorajszego był to tylko orzeźwiający podmuch. Pod stacją przesyłu super tajnych danych chapsnęliśmy kotlety sojowe z żurawinowym chlebem własnego wypieku (nie mogę się oprzeć by nie przesłać ciepłych pozdrowień Mamie Kuby;) i ruszyliśmy na podbój małych oczek wodnych. (Tak Kasiula, przyznaję się do uzależnienia od wody;)
Niebieski, a potem zielony szlak wiódł nas przez korzenie nad reglami. Z drzew zwieszały się zielonkawe mchy i blade, pastelowe porosty, zrobiło się śnieżnie i skaliście. W niedużych, rozrzuconych między kosodrzewiną stawach, odbijało się słońce. Kolejny raz zaskoczyło mnie, że górskie jeziorka mogą przypominać agaty. Przy brzegu są niby przezroczyste, im bardziej w głąb jednak tym mocniejszej barwy nabierają. Mienią się od błękitu po szafir. Zamoczyłam palec, zmąciłam taflę, woda była lodowata jak otulający oczko śnieg. 
Ścieżka powrotna prowadziła przez schronisko na Łabskim, a następnie wzdłuż potoku do Wodospadu Szklarskiego. Uwielbiam tę mokrość. Wilgotne mchy, szemrzące potoki, rozpraszające się na miliony drobinek wodospady... Ciężko mi było opuszczać las.
Wieczorem sprytnie zaczekinowaliśmy się na mszy i sprawdziliśmy na ile ciemne jest ciemne piwko i już mogliśmy myśleć o niedzielnym wypadzie na podbój zamku na górze Chojnik ;)















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz