sobota, 27 października 2012

W Berlinie transport sehr gut!

Na naszym blogu jest miejsce na wiele rzeczy, a już w szczególności na notki współtowarzyszy podróży. Przed Państwem Marcin, który uwielbia koleje ;)
Mógłbym oczywiście opisywać rozległą sieć SKMek, metra itp., ale to chyba każdy może sobie sam wyguglować. Napisze zatem o kilku ciekawostkach które wyguglować jest trudniej.
W Berlinie samochodom nie jest łatwo. Miejsc do parkowania jak na lekarstwo, wiele ulic to w rzeczywistości chodnik z torami tramwajowymi, ogólnie masz samochód, to pewnie masz problem. Nadmienię również, że w pociągu którym przyjechałem ostatniej nocy (Monachium - Berlin) jechały dwie autokuszetki, podobnie poprzedniej nocy w pociągu Wiedeń - Bregencja. Cała przyjemność kosztuje 99 euro a jednak w kraju pełnym autostrad chętnych nie brakuje. W Polsce autokuszetki umarły ze względu na... brudzący samochody smar pantografu lokomotywy. Problem istotnie nierozwiązywalny.
Kolejna miła rzecz w Berlinie to... żółty tramwaj, konkretnie GT6N, dokładnie taki jak w latach 90-tych odwiedził Warszawę z okazji obchodów 400-lecia stołeczności. Jeździł jako 16-stka z Piasków na Rakowiecką i zaskakiwał nowościami: niska podłoga, zapowiadał przystanki, posiadał drzwi otwierane przez pasażera, zewnętrzne nagłośnienie. Do dziś pamiętam ten głos motorniczego z megafonu: "Żółte kółeczko na drzwiach służy do ich otwierania!". A w pulpicie motorniczego uwagę zwracała... stacja dyskietek!. Prawdopodobnie jakiś rejestrator parametrów jazdy lub coś podobnego. W czasach siermięgi 105 i 13N był niecodziennym zjawiskiem na ulicach Warszawy, a w Berlinie jest ich pełno. Więcej o wizycie Berlińczyka w Warszawie tu: http://mkm101.republika.pl/twtebe.html
Ostatnią ciekawostką są "kwadratowe" pociągi metra. Tak ciężki dizajn wykorzystujący każdy metr skrajni mógł się narodzić tylko w Niemczech i to zapewne bardzo dawno. Na pochwałę zasługuje również powszechne wykorzystanie Solarisów w komunikacji autobusowej.
Ampelman


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz