Pod wieczór udało nam się zobaczyć jeszcze tylko dwie, odnowione świątynie - synagogę ze złota kopułą oraz obudowany wielkimi płytami spalony kościół. Do żadnego nie mogliśmy wejść - niektóre miejsca nie są dla śmiertelników.
 |
| Berlińska synagoga |
 |
| Skąd może odchodzić najbliższy uban? ;) |
Na noc wpadliśmy do Mady - koleżanki Marcina. Zapachniało nano, pico, femto cząsteczkami, tajnymi danymi z Wielkiego Zderzacza Hadronów, najnowszymi wiadomościami ze świata kwarków, angielskimi rozmowami doktorantów, planami na postdoki i... golonką z piwem. Byłam tak zmęczona, że kafelki w metrze zlewały mi się w jedną mozaikę, próbowałam zrozumieć kim była Anne Franc i nie do końca składnie odpowiadałam na pytania. Chwilę później okazało się, że oboje byliśmy tak zmęczeni, że długo jeszcze nie mogliśmy zasnąć - do tej pory tylko słyszałam o tym fenomenie.
W niedzielę łaziliśmy trochę po mieście. Zbuntowałam się i przejechaliśmy już tylko 6 ubanami, poza tym tylko szwędanie.
 |
| Katedra Berlińska (dziś też zamknięta) |
 |
| 775-lecie Berlina i mapa atrakcji - kuleczki na patyczkach |
Najciekawsze chyba było to, że dostaliśmy się do
Bundestagu. Spiralnym chodnikiem wspinaliśmy się wewnątrz oszklonej kopuły parlamentu na samą górę. Patrzyliśmy na panoramę zalanego słońcem miasta. To chyba właśnie wtedy zrozumiałam, że chcę tu jeszcze raz przyjechać. Trochę jakby Berlin przekonał mnie do siebie. Niepotrzebnie się bałam jechać do miasta na wypoczynek, a nie jak zawsze w krzaki. Niepotrzebnie też trzymałam dystans do miejsca, które do tej pory kojarzyło mi się tylko z nihilizmem i swobodą seksualną. Niepotrzebnie wreszcie spinałam się tak z intensywnością wyjazdu. Wszystko wyszło super. Leżeliśmy na dachu kopuły, patrzyliśmy w błękit i jedliśmy pleśniowe salami ;)
Ostatni przystanek wypadł nam w zamku
Charlottenburg, gdzie drzewa stało ustawione w kolorowe szpalery, drugie śniadanie smakowało wyśmienicie, a rozmowę momentami przerywały nam maleńkie zniczyki.
 |
| Zamek Charlottenburg |
 |
| Wooooda ;) |
Żegnaliśmy Berlin wieczorem. Na nasze papapa odpowiadały nam tylko wielkookie potworki ;)
mozna liczyc na Age zeby znalesc wode ;)
OdpowiedzUsuń