piątek, 19 września 2014

Stożek

Dzień 4: Schronisko na Równicy-Ustroń-Wielka Czantoria-Soszów-Wielki Stożek

Dzień zaczął sie marnie. Spałam snem niespokojnym. Śniły mi się rozstania i powroty, zapomniane urodziny i ciężkie konflikty. W nocy padało i deszcz tłukł o blaszany parapet za moim oknem. Wstałam jak poobijana. Trzeci dzień, dzień przesilenia, przywitałam jak kupka nieszczęścia. Jak najszybciej chciałam zostawić wraże schronisko za sobą. Pośpieszyłam się na tyle, że zostawiłam w nim ulubiona bluzę. Może choć gospodarz ją prześle pocztą. 
Zejście do Ustronia to sama przyjemność. Za to podejście pod Czantorię mordęga. Dwie godziny pionowego podejścia wzdłuż stoku narciarskiego. Nie minął mnie nikt podchodzący pod górę. Wszyscy wjeżdżali wyciągiem krzesełkowym i schodzili wzdłuż stoku. Nie zazdroszczę ich kolanom. Na górnej stacji kolejki zrobiłam sobie popas. Zdjęłam buty, ucieszyłam się, że pokonałam trasę w czasie o 20 min krótszym. Posiedziałam na mokrej trawie, popatrzyłam na mapę. Tak, do szczytu było jeszcze 20 min;) Dobiłam więc i do szczytu. Na górze pepiki zbudowały wieżę widokową. Widok wart z pewnością więcej niż 6zł. Zostałabym tam najchętniej na noc, ale wiatr podnosił włoski nawet na gładkich łydkach. Rada nie rada zlazłam i podreptałam w dół do Przełęczy Beskidek, a potem na Soszów. Gdzie kogo spotkałam? Oczywiście moich Krakusów. Kto ze mną dziś śpi w pokoju? Kto mnie spił na antybiotyku żubrówką? Czyja konserwa turystyczna pachnie mi na stoliku koło łóżka? Eh czuję, że w domu będę bała się zajrzeć do lodówki ;)
W schronisku czysty PRL. Przywitały nas syki i uciszenia, bo trwało właśnie szkolenie ppoż. Zastanowiliśmy się czy to na pewno lokal świadczący usługi klientowi czy też samowystarczalny. Po 17 nie dostanie się już nic do zjedzenia oprócz 4 bidnych placków ziemniaczanych za złotych 16. Wrzątek 2zł za pół litra. Za pościel robią 40-letnie koce - uprosiłyśmy o dodatkowe prześcieradła, dziurawe w każdą stronę. Woda ciepła leci po 10 minutowym spuszczaniu lodowatej z rur. Do tego jest jeszcze świetlica z przedpotowym telewizorem i pokoje kurniki - w salce 4x4 mieszczą się 4 łóżka. Nocleg 38zł - najdroższy nocleg na trasie. Podpowiadam, żeby omijać to miejsce szerokim łukiem.
Udało mi się natomiast w trasie przemyśleć:
- nowy sposób rozłożenia czasu w pracy,
- moje kontakty z poczaególnymi znajomymi i członkami rodziny,
- dwa pomysły na biznes,
- sposób na gotowanie w tygodniu, tak, żeby więcej jeść własnej kuchni,
- sposób pozwalający na poranne chodzenie na basen i jeszcze kilka drobiazgów.

Wieczorem spotkaliśmy człowieka, który właśnie kończył czerwony szlak beskidzki. Zrobił go w 15 dni. 520 km w 15 dni. Ja też tak chcę;) Dziś już jestem mocno nieprzytomna. Minęła już 21, z czystym sercem więc mogę iść do łóżka;) dobrej nocki;)





















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz