Skończyłam lat 30. Przez chwilę nie wiedziałam, co z tymzrobić. Cieszyć się, czy płakać? Świętować, czy też schować się gdzieś podkocem;) I tak sobie pomyślałam, że jestem dziś w zupełnie innym miejscu niż roktemu. Że mam, i to świetną pracę, że mam zupełnie inny, dużo lepszy, kontakt zrodziną, że w miarę regularnie ćwiczę i nie narzekam za bardzo na zdrowie, żemam perspektywy i co niesamowicie ważne, że otaczają mnie wyjątkowi ludzie. Jakwięc tu nie świętować?! ;)
A potem? Potem to już za wiele nie pamiętam;) Wiem, że Maciek prowadziłtanecznego węża, a Kinga się śmiała i Zuza częstowała czarnym jak noc, słodziutkimbrownie i Aga rozsmakowała się w cytrynówce, a Michał próbował ograć Gośkę wszachy (sic!). Pamiętam jak mój mały brat wirował na parkiecie z wesołąblondyneczką, a siostrę uczył salsy najprofesjonalniejszy tancerz RP. No ijeszcze byli przytulacze z drugiego pokoju i baardzo pomocna, odnaleziona polatach Monika, i drobniutki kolega, który stanął w drzwiach nie mogąc się nadziwić,skąd ja znam tyle fajnych koleżanek. Świt zastał nas pijanych radością ;) Czy ktoś pamięta coś jeszcze? ;)
Dziś trzy dni po imprezce wciąż śmieję się dookoła głowy i tak sobie myślę, że to dzięki Wam. Dziękuję, że wpadliście, dziękuję, że mogłam tę szczególną datęświętować właśnie razem z Wami. I jeszcze dziękuję, że, tak jak ja,cieszyliście się jak dzieci z fajerwerkowego tortu i podniebnych wybuchaczy izimnych ogni i pałeczek-strzelaczek i piramidy kolorów i bączków huczaczy i… ohuwielbiam fajerwerki ;) To co, kto się pisze na Sylwestra? ;)


































Ukłony dla pani fotograf. Głębokie;) Aga, naprawdę wielkie dzięki ;)
OdpowiedzUsuńWiesz, że nie ma za co :)
UsuńPamiętam wszystko dokładnie, jak to ja ;)
Dzięki za gościnę. Było miło, wesoło i oryginalnie :)
O, masz dowód że było dmuchanie świeczek :D
OdpowiedzUsuńTo była przyjemność poznać Was! Dziewczyny jesteście urocze, a Panowie bardzo sympatyczni! Jesteście młodzi duchem, zresztą Dionizos bardzo was ładnie wspierał. Pamiętam zadziwiająco dużo, ale wspomnę tylko kilka rzeczy. Pamiętam pokoje obite boazerią, w których uderzył mnie brak książek i bibelotów, pamiętam, jak każdy z Was patrzy i co mówi Jego ciało i jak się uśmiechacie, pamiętam śmiech, któremu nie można się oprzeć..., pląsy na sali, przerwy na wódeczkę w kuchni, hasło: "Proszę nie róbcie mi wsi przed kolegą z pracy" (usłyszałem je po raz pierwszy jeszcze zanim drzwi wejściowe się otworzyły), rozmowy z przemiłą fotograf. Pamiętam też najbardziej udany taniec w moim życiu (do Radka brakuje mi kilka lat świetlnych), po którym zadano mi zadziwiające pytanie, na które nie znam odpowiedzi: "jaki to styl tańca?"... Fajerwerki także i mnie uwiodły. Najlepiej jednak pamiętam ciepło i serdeczność gospodyni, obecne w każdym zakątku domu. Chyba wszyscy nim w sobotę oddychaliśmy.
OdpowiedzUsuńNajlepsze zdjecie to 4 od konca. Szkoda ze nie bylo tez Piotra, ktory nagralby filmik fajerwerkow :D
OdpowiedzUsuńAga -dzieki, ze pamietalas o gosciach zza oceanu, milo nam ze zmiescilismy sie w fotograficznym albumie. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńAga, mistrzowo brzmi ta imprezka!! szkoda ze nie moglam tam byc z Toba i z innymi zeby ubawic sie do Swita! Moze na Sylwetra jakos sie uda, albo juz jakos niedlugo!!! Caluski!! <3
OdpowiedzUsuńMogłabym już mieć kolejne urodziny, żeby znowu Was wszystkich spotkać w jednym miejscu ;)
OdpowiedzUsuńJuż od początku wiedziałam, że będzie wyjątkowo. Pomimo wielu życiowych perturbacji (rondo Wiatraczna i przemieszczające się przystanki + uciekające autobusy)przepełniała mnie pozytywna energia. W końcu czekał mnie wieczór pełen różnorakich wrażeń - mniej lub bardziej moralnych ;) Czego chcieć więcej? I oczywiście dreszcz podniecenia przed spotkaniem nowych ludzi i tych już "udomowionych".
OdpowiedzUsuńJak przystało na Góreczkę wejście miałam przednie i głośne. Na twarzach wielu osób pojawiło się zdziwienie. Cóż, sama pewnie bym się zdziwiła, gdybym usłyszała taki chocholi śmiech;)Szybkie przywitanie się z ludźmi ("oby zapamiętać imię, oby zapamiętać imię") i przekonywanie o swojej poczytalności. I najważniejsze: prezent! Matko, jak ja nie mogłam się doczekać reakcji Agnieszki na zwariowany pomysł. I się doczekałam: "popierdoliwszy?". Wow, aż takich czadów nie oczekiwałam. Jednak już po chwilowej konsternacji pojawił się uśmiech i już wiedziałam, że jest kupiona ;)
Poziom energii wzrastał we mnie z minuty na minute, ale porządek i kultura musi być, więc zaczęło się merdanie językiem (coś na kształt rozmowy połączonej z wielkimi emocjami, gdy opowiadam o przygodach z ronda Wiatraczna). Fajnie! Ludzie zajebiści, każdy w swoim rodzaju, ale tak samo do siebie przyciągają! Ekstremalny poziom pozytywnej energii!
Gwóźdź programu: lasagne, tiramisu, poranna kawa czy tańce? Ciężko wybrać, bo wszystko kocham bezwzględnie (Aga wprowadzam się do Ciebie). Rozkosz dla podniebienia i dla ciała. WOW! Jedynym elementem wątpliwym było pójście na górkę (Górka na górce?!) - co można robić w nocy na osiedlu, czego nie można robić w domu? Ale dobra, przyznaję, było ciekawie. Fajerwerki to dopiero czad, choć moje świecidełka nie chciały się zapalić - racja lepiej świecić własnym blaskiem, a nie tym odbitym:) checheche
Co dalej? Tańce, napoje wyskokowe, tańce, rozmowy, tańce...Coraz odważniejsze tańce... Cool ;) Pod koniec imprezy Agnieszka zapoznała nas z urokami rosyjskiego filmu fabularnego;) Checheche ;)
Rano ukochana kawa i poranne rozmowy. Nie muszę chyba wspominać, że jadłam najpyszniejszą jajecznicę w życiu?
Oczywiście nic, by tak nie wyglądało gdyby nie Agnieszka i Ci fajnie ludzie! Dziękówka dla wszystkich. Pozdro 600!
PS. Kiedy następna impreza?
Aga, spotkać Was dziewczyny po 15 latach i to na takiej imprezie, coś niesamowitego. Mam nadzieję, że będą powtórki:-) Dzięki Wam wszystkim (znajomym Agi) ten dzień był taki niezwykły!
OdpowiedzUsuń30-tki to jak do tej pory zdecydowanie najlepsze imprezy. Boję się co będzie przy 40-tkach;).
OdpowiedzUsuńTo byłam ja - Gocha K.
Góreczka może Ci opowiedzieć prawdopodobny scenariusz, cheche;)
Usuń