czwartek, 13 czerwca 2013

Boże Ciało w Tatrach...

- To słuchajcie, może jutro pójdziemy na 7:30 na mszę, potem na procesję i w góry, np. przez Grzesia, Wołowiec aż po... o wychodzi mi jakieś 12 h marszu.

- Świetna ta procesja. Widziałeś te kierpce? A te kwiatowe kiecki? Albo tamte pasy na spodniach?
- Genialny jest ten folklor. Wiedziałaś, że to najwyżej odbywająca się procesja w Polsce?
- Aha, spójrz jeszcze na muszelki na kapeluszach i koralowe kolczyki i...

- Ciekawe ile razy nas jeszcze zmoczy?
- Nie wiem, ale ja też mam już dosyć tego ciągłego przebierania się.
- Uf i chyba dawno nie byłam już w Tatrach. Zapomniałam trochę, że uf tu tak stromo.
- Chodź, chodź, bo znów jesteśmy ostatni...

- Z dołu te ośnieżone szczyty wyglądały jak posypane cukrem pudrem. I jakość  tak fajnie przewalały się nad nimi chmury.
- Kurde jak zimno. Zaraz nas zwieje ten cholerny wiatr. I jeszcze ten lód. Nie wiedziałem, że mgła tak szybko może przeradzać się w kryształki lodu. W sumie to już weszliśmy na grzbiet. Może nie ma co iść dalej. I tak w tym mleku nic nie widać. A w domu czeka na nas ciepłe kakałko...

- Czemu tu nie ma łańcuchów?!

- Wow, jaki widok!!! Niesamowicie wygląda ten Jarząbczy. I Kończysty się wyłonił, i Starorobociański i Błyszcz i Bystra. Genialna sprawa. Dobrze, że jednak poszliśmy;)

- Bolą Cię nogi.
- Trochę.
- A kolana? 
- Trochę bardziej.
- Chcesz jutro zostać trochę w Zakopanym?
- Dziewczyno!


- To słuchajcie, może jutro wstaniemy o 6:30...





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz