środa, 12 grudnia 2012

Pani?

Jest koło mnie odkąd pamiętam. Odkąd też pamiętam potrafiła pojawić się na swojej galeryjce w przeciągu sekundy, by drzeć się na mnie, że depcze trawę i kręcę jak szatan karuzelą, a w ogóle to, kto to słyszał,  żeby łazić po drzewach i portki rwać o ogrodzenia. Potem kupiła psa i wciąż wszyscy słyszeli  że Kora, co żeś zeżarła i choć już do domu. I to był jakiś status quo, podobnie jak to, że nigdy nie pukała a czasem to i znienacka zupę dosoliła. 
Dziś kiedy spotkałam sąsiadkę przed domem na tym mrozie, jak zastanawiała się, w którą stronę do sklepu, to zrobiło mi się bardzo smutno. A kiedy zapytała: "A Pani w która stronę idzie?" to już w ogóle myślałam, że się popłacze. Pani? Już nie hultaju i nicponiu? Dlaczego przestaje mnie poznawać? Dlaczego wracając ze spaceru zdarza jej się zostawić psa pod drzwiami? Przecież miała całe 90 lat, żeby się tego nauczyć. Niektóre rzeczy się Panu Bogu nie udały.



1 komentarz: