niedziela, 28 lipca 2013

Granice samodzielności

W Warszawie upał. Trudno wyjść z domu. Znikąd ochłody. Przymknęłyśmy więc rolety, zrobiłyśmy coś chłodnego do picia i robimy to, co dziewczyny obmyślając świat lubią robić najbardziej - malujemy paznokcie. Sprzątanie skórek i na tapecie plany na przyszły tydzień. Jak my zmieścimy w siedem dni działkę, troje znajomych, wyścigi konne i ciut rodziny? Przezroczysta baza i ploty o sukienkach, tatuażach i imprezkach na plaży. Jak tu znowu znaleźć czas na La Playe? Kolor równiutko nakładany na płytkę i chłopaki, chłopaki, chłopaki.
- Widziałaś tego, co koło nas tańczył? Skanował parkiet zupełnie, jakby cały czas czegoś szukał.
- Wiesz, może brakowało mu jego drugiej połowy?
- E tam z takim wzrokiem to raczej się szuka kogoś na chwilkę.
- Sama bym poszukała kogoś na chwilkę. Tak na chwilkę zapomnienia. Usiedlibyśmy na łóżku i na chwilkę zapomnieli o pędzeniu nie wiadomo za czym. Coś czuję, że zanim zdążyłby cokolwiek powiedzieć, to już bym spała. Zmęczona jestem tym całym aktywnym odpoczywaniem.
- To do odpoczywania potrzebujesz faceta?
- Coś samej mi nie idzie. Choć z drugiej strony w sumie sama powinnam umieć, prawda?. Tak żeby być skończoną jednostką. W ogóle chyba dobrze, jak ludzie są samodzielni i wtedy dopiero dzielą się sobą na wzajem. Co myślisz?
- Wyszłaś poza obrys paznokcia i myślę, że Ty to w ogóle do niczego nikogo nie potrzebujesz.
- o_0

Cholera, jak ja pójdę jutro do roboty z różowo niebieskimi paznokciami?! ;)


1 komentarz:

  1. Ale fajny wieczor, jak zwykle super opisany.
    A paznokcie - jak na letnie dni - to moga byc jeszcze bardziej kolorowe. Sciskam - u nas tez goraco.

    OdpowiedzUsuń