sobota, 24 listopada 2012

Gwiazdorzenie o Szopenie



Byłam pod wrażeniem przygotowania spotkania. Elegancka sala, sześciu sponsorów, rzutnik, pełna sala słuchaczy a za stołem dwóch prowadzących i gość. W tym miesiącu zaproszono profesora Roberta Gwiazdowskiego  - znanego ekonomistę, prawnika, prezydenta Centrum im. Adama Smitha. Mieliśmy posłuchać o decyzjach finansowych, przed którymi stoją młodzi Polacy. O tym jak planować studia i karierę zawodową? Jak utrzymać młodą rodzinę? Jak mądrze korzystać z pieniędzy i na co oszczędzać? A także o przedsiębiorczości i polskim systemie finansowym. Prowadzący zadawali takie pytania, jakie sama chciałam zadać. Gorzej było z odpowiedziami, których sama mogłabym udzielić... pięciolatkowi.
Dowiedziałam się, że najlepiej się bogacić gromadząc kapitał. A że kapitał pochodzi od łacińskiego caput czyli głowa, to najlepiej robić to z głową. Dobrze byłoby założyć własną firmę, jeśli mamy na nią pomysł, a jeśli nie, to chociażby namówić pracodawcę na współpracę na zasadzie wystawiania mu faktur - wówczas część pieniędzy, które pracodawca za nas płaci państwu trafi do nas. Podobno Polacy są na drugim miejscu po Amerykanach pod względem zakładania swoich działalności gospodarczych. Poza tym naszą przewagą jest nasza zaradność. Zawsze sobie musieliśmy radzić to i teraz sobie poradzimy, załatwimy, obczaimy, damy radę i pokonamy trudności. Państwo nam nigdy nie ułatwiało i raczej w najbliższej przyszłości nam nic nie ułatwi, ale czemu Wy młodzi w ogóle się martwicie? Że o pracę ciężko? No w sumie największe bezrobocie w Waszej grupie wiekowej... Że na nasze emerytury będziecie pracować dłużej niż my, a potem system padnie? Nie ma się co martwić, na pewno tak będzie... Że Wasze wykształcenie jest nic nie warte, bo magistrów od siedmiu boleści jest teraz na pęczki? Faktycznie przed wojną uczył "profesor gimnazjalny", teraz zaś "nauczyciel akademicki", a studenci zarządzania ostatnio się zbuntowali i trzeba ich prosić dodatkowo o ketchup, bo sami go do frytek nie dodają... Ale nie martwcie się. Zobaczcie, jakie macie możliwości, jak szybko w jednym okienku możecie założyć firmę, jak szybko możecie wziąć kredyt. Boicie się założyć, bo system prawny niepewny i władza bezkarnych urzędników nieograniczona? A kredytu nikt Wam nie chce dać, bo macie zerową zdolność kredytową? Cóż w takim razie chyba powoli warto przyzwyczajać się do ośmiogodzinnego dnia pracy - od ósmej do ósmej...
Profesorowi prowadzący podziękowali, na następne spotkanie słuchaczy zaprosili, rzutnik wyłączyli, krzesełka zbierać zaczęli a ja, jak przyszłam z pytaniem jak żyć, tak z nim zostałam.

3 komentarze:

  1. Aga - niestety znowu sliczny, ale smutny wpis. Niepokojacy.
    Czasami trzeba przeczekac, a czasami recepte na zycie samemu wypisywac. I na nic nie ma gwarancji.
    Mnie przypomnialo sie takie polskie przyslowie :
    "Lepiej z madrym zgubic, niz z glupim znalezc"
    Mnie na przyklad zdarzylo sie zgubic, ale z madrym - i choc to jest pocieszeniem.
    Do uslyszenia -pisz, pisz, pisz......

    OdpowiedzUsuń
  2. "ja, jak przyszłam z pytaniem jak żyć, tak z nim zostałam."

    I całe szczęście.

    Najpierw piszesz, że Ci ludzie są nieszczęśliwi z powodu konsumpcyjnego podejścia do życia, a potem szukasz remedium w uzyskaniu większych możliwości konsumpcyjnych.

    Goha

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedząc już, że źle zrozumiałam przy pierwszym czytaniu, chciałam poprawić komentarz wyżej, ale po przespaniu nocy znowu wydaje mi się aktualny ;)
    Nie wpadłabym, że można robić sobie depresję z powodu symbolicznego braku ajfona, ale po przeskalowaniu wychodzi, że problem nie jest mi obcy. I podtrzymuję - zarabianie więcej nie jest rozwiązaniem - jest tylko przeskalowaniem.

    OdpowiedzUsuń